Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
a ja sobie idę, idę, idę... szeptem idę wśród rozmaitych ciemnawych nawałnic, tak mam od dziecka
kiedyś znalazłam krecika, niestety był martwy, z trudem mi go zabrano bo się z nim zaprzyjaźniłam, był dla mnie tak samo ważny jak żywy, trzeba było widzieć miny moich ciotek kiedy na to patrzyły
ech, nie mogłam się oprzeć - ja nałogowa czytelniczka i oglądaczka bajek.. to jest naprawdę, w Trokach na Litwie, taka sobie foteczka, która za każdym razem, kiedy na nią patrzę przenosi mnie w całkowicie nierealny świat
z dużym opóźnieniem, ale .. w końcu.. korzystając z pierwszej od lat choroby, która mnie unieruchomiła w domku.. portretowo
Hit ostatniej wystawy, "Lala i miś", pamiątka po traumatyczno męczącym dzieciństwie, nie będę zajmowała się teraz terapeutycznie szczegółami ale to dobry obraz i ma sens.
portret pewnej dziewczyny, piękna miała kaprys ogolić się na łyso
Też pamiątka. W ogóle ostatnia wystawa była bardzo osobistą wypowiedzią i powstała w ciągu pół roku tuż po mega trudnych przeżyciach. Więc skupiłam się na sobie i na swoim.
Pamiątka po moim przyjacielu z okresu przed-przedszkolnego, razem karmiliśmy karpie w wannie i wanna pełna była rozpuszczonego chleba, razem biegaliśmy po długim korytarzu w poststalinowskiej budowli nieopodal Dworca Wileńskiego, razem wypuścili nas do żłobka, z tym, że ja natychmiast przestałam chodzić bo chorowałam okropnie. Ulubiony mój obraz powstały tej zimy.
Moje pracowniane impresje oczywiście. To dlatego, że tu tak jest, nie chce mi się czasem nawet wychodzić, bo tu jest pięknie! Trochę nieostro, ale z ręki a rolety były zaciągnięte...
Popełniony na wyjeździe w uroczej malej mieścince, 80x60, niezły kawał płótna, lubie go, bardzo, bardzo, bardzo
-
gość:
Pokaż wszystkie (1) ›